Mistrzostwa Europy 2012

Po pierwsze przepraszam, że tak długo nie pisałem, ale po powrocie z ME miałem tylko dwa dni wolnego i jechałem na zgrupowanie przed Chojnice Team Cup (zespół ze mną w składzie wygrał te regaty)

Niedawno wróciliśmy z mistrzostw w Lignano Sabbiadoro. Po pięciodniowych zmaganiach przy słabym wietrze i (bardzo) wysokich temperaturach (wody 27, powietrza 30, w pokoju 40, a rano w łazience 50 stopni) zakończyłem regaty na 28 miejscu. Chciałem być wyżej, ale myślę, że jak na pierwszy start za granicą jest to dobry wynik. Startowało 256 osób nie tylko z Europy (ARG, SIN, TUR itp.).

Trzeba przyznać, że organizatorzy niezbyt się spisali. Po przyjeździe i rozpakowaniu sprzętu, okazało się, że my, Polacy, nie mamy przygotowanego boksu dla łódek. Jedzenie i warunki mieszkalne były takie sobie, a przy alejce prowadzącej do morza nie było polskiej flagi (za to były np. Singapuru).

Miejscowość, w której odbywały się regaty była bardzo malownicza, piasek na plaży był czysty, a woda tak ciepła, że gdy się do niej wchodziło, to nie czuło się ulgi. Po ziemi biegały jaszczurki, a przy brzegu chodziły małe skorupiaki. Nasze łódki stały na drodze w lesie, na którego drzewach ciągle skrzeczały jakieś uciążliwe świerszcze.

Wyniki znajdziecie pod adresem http://www.netsail.org/IODA2012/boys.html .

Dziękuję mojemu trenerowi Markowi Kreftowi z YK Stal za to, że w ciągu wielu lat treningów  przygotował mnie do tych ( i wielu innych) regat, jak i trenerowi reprezentacji Polski, panu Przemkowi Strusiowi za to, że wprowadził mnie na zagraniczne zawody.

Startowałem na łódce i żaglu, które wygrałem w konkursie na najlepszego optibloga. Myślę, że bez tego sprzętu nie mógłbym osiągnąć takiego wyniku.

Otwarcie

Droga na morze

 

Dodaj komentarz

Adres elektroniczny nie będzie publicznie widoczny.

*

*