Mniej łódek – teoretycznie łatwiej…

Raz – za mocno przywiało, a dwa – DSQ nie wiadomo za co! To problemy, które pozbawiły mnie wyższej pozycji. Na Memoriale Ottona Weilanda zająłem dopiero ósme miejsce!

Pierwszego dnia miałem jeden powód do radości i dwa do złości. Mianowicie wygrałem pierwszy wyścig regat. Zapowiadało się dobrze, lecz tak nie było. W drugim biegu zająłem dziewiąte miejsce, lecz na brzegu okazało się, że jakiś zawodnik na mnie protestuje z sytuacji, której w ogóle nie pamiętałem. Nie usłyszałem nawet okrzyku „protest”, ale i tak zostałem wywalony, ponieważ protestujący miał świadka.

W trzecim wyścigu na starcie mocno dmuchnęło i zostałem z tyłu. Następnie popłynąłem do złej strony i jeszcze bardziej się pogrążyłem. Dopłynąłem 34.

Drugiego dnia było dużo lepiej. W szkwałach wiało nawet 7 Bf., mimo to ani razu mnie nie postawiło! Nie wiedziałem jak to się stało, gdyż jestem dużo lepszy na słabych wiatrach, ale przypłynąłem szósty, dziewiąty i piąty. Byłem bardzo z siebie zadowolony.

Ostatniego dnia regat odbył się tylko jeden wyścig, w którym byłem trzeci.

Gratuluję zwycięzcom regat i życzę wszystkim bezpiecznego dojazdu na eliminacje do Gdyni.

 

Skomentuj

Komentarze

Dodaj komentarz

Adres elektroniczny nie będzie publicznie widoczny.

*

*